Czasem tak jest, że człowiek musi oddać siebie pod opiekę w szpitalu. Skorzystać z wiedzy, technologii i doświadczenia innych ludzi, żeby zadbać o zdrowie. Przedsiębiorca raczej nie robi tego z własnej woli ale dlatego, że nie miał wyboru.

Co w takim miejscu robi serce, umysł i duch przedsiębiorczy, żeby się nie nudzić? Obserwuje i uczy się 🙂

Cały czas jest przekonany i myśli o tym, że jest zdrowy, nic mu nie dolega. Ma spakowaną torbę i codziennie przekonuje lekarzy, że już wraca do domu. Pokornie jednak pozwala im wykonywać swoją pracę i zostać jeszcze „tylko jeden dzień dłużej”.

Wspaniałym doświadczeniem jest poznawanie nowych ludzi, pacjentów i personelu. Wspólne wielogodzinne rozmowy przy kawie zbożowej. Słuchanie opowieści o marzeniach i planach. Podziw dla ludzi zmagających się codziennie z cierpieniem i bólem. Wyobrażasz sobie, że koleżanki z pokoju zajmą się Tobą np. po zabiegu punkcji? Mają własne doświadczenia i wiedzą, że może wystąpić szok po-punkcyjny. Zaopiekują się Tobą, zadbają, żebyś nie musiał ruszać głową i cały czas leżał bez ruchu (co po tym zabiegu jest kluczowe). Wymyślą nawet konstrukcję, żebyś przez rurkę mógł wypić dużo wody bez podnoszenia głowy. Woda w takim wypadku jest konieczna, żeby płyn rdzeniowy mógł się uzupełnić.

Człowiek od razu wie, że jest otoczony przez dobrych ludzi, którzy piszą, dzwonią, odwiedzają, obdarowują. Jest za nich wdzięczny. Czuje, że nie jest sam, czuje wsparcie i to, że jest potrzebny.

Zadziwia się, że lekarz rodzinny stwierdza, że konieczne są badania a jeśli zostanę w domu, to oczekiwanie na nie będzie trwało miesiącami a czas jest tu kluczowy. Kieruje człowieka do szpitala bo wie, że tam te badania odbędą się szybciej. Dalej przedsiębiorczy obserwuje, jak ogromny system jakim jest szpital działa oparty o procedury. Widzi „kocioł” na SOR-ze. Zastanawia się, dlaczego tak jest? Wie, że jest procedura obchodu, posiłków, sprzątania, podawania leków, rozwiązywania potencjalnych punktów zapalnych itd. itd. Zauważa, że procedury codziennie takie same ale zmieniają się ludzie, którzy na nich pracują. Niby wszyscy pracują poprawnie i tak samo ale pacjenci czują różnicę – dlaczego? Lekarz prowadzący nocną zmianę może np. podejść do każdego pacjenta na oddziale, potrzymać go za rękę, spojrzeć mu w oczy, zapytać jak się czuje, czy będzie dobrze mu się dziś spało. Pielęgniarka wykonująca np cewnikowanie (zabieg krępujący dla pacjenta) może to zrobić szybko, sprawnie, mówiąc jakiś żart czy spokojnie i z łagodnością opowiadając coś albo służąc wylaniem worka po zabiegu. Rehabilitant może przyjechać z wózkiem po pacjenta, który chodzi z chodzikiem albo o kulach. Lekarz może pokazywać na twarzy zatroskanie, kiedy odczytuje wyniki i nie wie na ich podstawie, co się dzieje. Proponuje kolejne badania. Uspokaja, kiedy człowiek się boi ich przeprowadzenia. Osoba sprzątająca proponuje sama zmianę pościeli albo żartuje z pacjentami. To wszystko można zrobić, to są takie rzeczy, które trudno opisać w procedury. To powołanie i serce wkładane w to, co się robi. Człowiek widział wiele osób, które tak właśnie zadecydowały i w ich pracy to dodawane serce czuł. Dziękuję <3

Pobyt w szpitalu to taki czas, który pokazuje jak silny jest związek i na jakim fundamencie zbudowany. Kwiaty od męża ukrywane w szafce i latte, które codziennie przywozi. Droga, którą codziennie pokonuje czyli ponad 40 kilometrów, żeby cię zobaczyć, pogadać, posłuchać, uściskać.

Ale jest coś jeszcze! Umysł przedsiębiorczy zauważa wielkość osób w zespole, który współtworzy. Czuje ich troskę! Podziwia i dziękuje za to, że mimo że nie mają tego w zakresie obowiązków sami biorą odpowiedzialność. Dzielą się dodatkową pracą, wspomagają przy jej wykonaniu. Dzwonią, żeby powiedzieć, że sobie radzą. Duma przepełnia człowieka i radość, że jest przez takie wyjątkowe osoby otoczony.

Dawno temu przestałam oglądać telewizje i mało kiedy oglądam portale informacyjne-dlaczego?

Po prostu kiedyś otworzyłam zwyczajowo taką stronę, przeczytałam nagłówki i popłakałam się. To była kropla, która przepełniła kielich. Zadałam sobie pytanie-Co to za świat? Czy to możliwe, że dzieją się w nim tylko złe sytuacje tworzone przez złych ludzi? Po jakimś czasie sobie odpowiedziałam – Nie, to nie jest możliwe, mój świat tak nie wygląda! Znam wielu dobrych ludzi, jestem świadkiem wydarzeń, które wnoszą wartość i są dobre. Tylko karmiąc głowę i serce tym, co uważałam za ważne i obiektywne informacje przestałam to dobro zauważać. Zmieniłam punkt koncentracji, „ostrość” swojego obiektywu ustawiłam na coś innego.

Dzięki temu pobyt w szpitalu był dla mnie dobrym czasem, pełnym przemyśleń i wyjątkowych ludzi. Koncentracja sprawiła, że dużo się nauczyłam i jestem za ten czas wdzięczna.

Ściskam Cię i życzę zdrowia 🙂

P.S.

Nie taki szpital straszny jak go malują 😉